Mauritius

„Mauritius was made first and then heaven, heaven being copied after Mauritius.” Mówiąc to Mark Twain miał zupełną rację. Mauritius to raj na ziemi również według mojej opinii.mauritius

P1040098

Wiecie, że podróżuję sporo i ciężko mi dogodzić. Nie wystarczą śnieżnobiałe plaże o gramaturze mąki, porośnięte palmami kokosowymi i oblane turkusowym morzem. Do tego wspaniała kultura, niesamowita przyroda, wszechogarniająca natura i dzikość.
Aby miejsce spełniało definicję raju musi mu towarzyszyć przygoda i szybsze bicie serca. To wszystko dał mi Mauritius.

 

Ale po kolei. Wyjazd na Mauritius był moją pierwszą egzotyczną podróżą, więc sam ten fakt pobudził moją ekscytację. Kiedy tylko wysiedliśmy z samolotu i przywitały nas lokalne kobiety, girlandami z kwiatów przy śpiewach ptaków i przedzierającą się przez moje ciało wonią tropikalnego lasu, poczułam przypływ euforii. W drodze do hotelu nie mogąc nacieszyć się tą dzikością natury nagrałam aż 9 filmów. A to był dopiero początek. Gdy weszliśmy do hotelu, gdzie wszystko idealnie współgrało z naturą, poczułam łzy na policzkach.

Możecie pomyśleć, że to śmieszne- rozklejać się na widok hotelu. Natomiast ja w tamtym czasie miałam frika na tym punkcie. Od kilku lat pracowałam w branży turystycznej i widziałam wcześniej najpiękniejsze hotele Europy oraz Afryki Północnej, które były niczym w porównaniu do Beachcomber Paradise Hotel & Golf Club. Zawieziono nas do domku na plaży i stwierdziłam, że chyba się stamtąd nie ruszę.

Jedak po chwili odpoczynku wybraliśmy się na eksploracje trenu. Pamiętam do dziś, co czułam kiedy ujrzałam widok nieskazitelnej, błękitnej laguny, otulonej zielenią palm kokosowych, które wcześniej widywałam tylko na okładkach katalogów. DSC_5855Szczerze mówiąc uważam, że każdy powinien chociaż raz w życiu mieć możliwość zobaczenia czegoś takiego na żywo.
Później kilka kolorowych drinków,

kąpiel w morzu oraz leżenie na plaży, i czego więcej potrzeba do szczęścia?

Troszkę nudno, co? Zabraliśmy się więc za nurkowanie,

rejs katamaranemDSCF0820 i zwiedzanie: pysznej fabryki rumu (do dziś mam zapas dwóch butelek przywiezionych z Mauritiusa i z sentymentu chyba ich nigdy nie wypije;),

wulkan Trou aux Cerfs,

wodospad Chamarel,

ziemia siedmiu kolorów Terre des Couleurs.

W tym miejscu nie można zapomnieć o różnorodności fauny.

Co rano budziłam się przy akompaniamencie ptaków, które towarzyszyły nam przez cały dzień. Mauritius słynie również z gigantycznych rozmiarów żółwi.DSCF0709 A jedzenie? Hm… jak o tym myślę, aż ślinka mi cieknie. Do tej pory byłam w przeróżnych krajach, na całym świecie ale jedzenie najbardziej smakowało mi na Mauritiusie. Te owoce morza, podawane w przeróżnych muszlach, przyprawione hinduskimi przyprawami, zupa z kraba i świeże owoce, ze swoimi nieziemskimi smakami zostawią przy mnie do końca życia.

Można byłoby powiedzieć, że w sumie to wystarczy. Ależ nie, a kultura?
Mieliśmy okazję zwiedzić hinduską świątynię Grand Bassin w której akurat odbywał się ślub 😉

i tutaj pojawiły się kolejne łzy szczęścia. Cały ten klimat ślubu, świątyni spowitej kadzidlanym dymem, zapach dziękczynnych kwiatów, dźwięk muzyki, a do tego wszystkiego posągi przedziwnych bóstw, robią piorunujące wrażanie.

Nad tym wszystkim góruje ogromna, bo 33 metrowa statua boga Shiva, niczym Jezusa nad Rie de Janerio.DSC_6496Czy mamy już spełnione wszystkie aspekty definicji raju?
Oj nie!
Przecież moje motto „poczuj smak przygody” samo mów za siebie 😉
Coś się święciło od samego początku. Mój, wtedy chłopak, wydawał mi się jakiś podejrzany. Na początku pewna kobieta pomyliła się i zabrała z lotniska jego walizkę zamiast swojej. Gdy tylko udało mu się ją odzyskać, czegoś w niej rozpaczliwie poszukiwał i chyba znalazł, bo mogliśmy w końcu, po godzinie ślęczenia na lotnisku pojechać do hotelu. Co to takiego było? Bynajmniej musiało być cenne, co dało mi trochę do myślenia 😉 DSC_6010
Później wybraliśmy się do najpiękniejszej restauracji w jakiej kiedykolwiek byłam, mieściła się ona na klifie. Szampan, szum morza, delikatna muzyka, przepyszne owoce morza i ta cała romantyczna atmosfera, tworzyła aurę sprzyjającą jakiemuś wydarzeniu… Ale nie, jednak nic się nie wydarzyło. Następnie wybraliśmy się na piękne, lokalne, taneczne przedstawienie

z którego wyrwał mnie na siłę mój ukochany aby pospacerować plażą. Rozmawialiśmy o losach naszych żyć, również tych trudnych i znów pojawiły się łzy 😉 Wracając zatrzymaliśmy się na styku połączenia się basenu z morzem. Marcin powiedział, że należy zapomnieć teraz o tym wszystkim co było, klęknął i poprosił mnie o rękę. I tego się nie spodziewałam, to był ten idealny moment 😉 Powiedziałam TAK. DSC_6250To było najszczersze TAK jakie w życiu wypowiedziałam. Następnego dnia urządzono nam małe hinduskie zaręczyny w trakcie wieczornego przyjęcia.

Po dwóch miesiącach związku, po pół roku znajomości, powiedziałam TAK aby rok później zostać jego żoną 😉 Ale szczęściarz, co?P1030994To bardzo osobiste ale wiem, że była to najwłaściwsza decyzja w moim życiu, a Mauritius zapoczątkował moje życie w spokoju i miłości…
Dlatego też Mauritius jest dla mnie tak magicznym miejscem, istną idyllą i nie zamierzam tam wracać aby tego obrazu nie zepsuć, obrazu który po dziś dzień (tak jak w tym momencie) przyprawie mnie o łzy szczęścia.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*